Fotografią sportową zacząłem zajmować się gdzieś na przełomie 2006 i 2007 roku. Dokładnie nie pamiętam. Pamiętam natomiast, że początkowo służył mi do tego osobliwy aparat – Olympus E 100 RS. “Osobliwy” ponieważ na tej konstrukcji z 2000 roku dało się wykonywać zdjęcia seryjne z prędkością 15 klatek na sekundę. Wynik nawet jak na dzisiejsze czasy – imponujący. Mniej imponująca była rozdzielczość – 1.3 megapiksela.

Potem przyszedł czas na Panasonic Lumix DMC-FZ50. Kompletnie nietrafiony zakup z koszmarnie szumiącą matrycą. Stosunkowo szybko pojawił się więc Canon 30D z białym obiektywem 70-200 F4 L USM. Równie szybko pojawił się, służący mi do dzisiaj poczciwy 17-40mm F4 L USM. Potem były już Canon 50D, Canon 6D i w końcu Canon 5D Mark IV. Ciemny obiektyw 70-200 zastąpił ten jaśniejszy w wersji 2.8, a zestaw uzupełniła dłuższa 300-tka 2.8 i krótsza 100-tka 2.0. Klasyczne 50mm 1.4 jakby z obowiązku wylądowało jako ostatnie.

Wbrew wszystkim internetowym teoretykom: nie da się robić zdjęć bez sprzętu, a fotografia sportowa jest wyjątkowo wymagająca jeżeli chodzi o kwestie techniczne.

Nie da się ukryć, że najczęściej fotografowałem piłkę nożną, nieco mniej koszykówkę, siatkówkę. Dobrze wspominam piłkę ręczną, a to głównie chyba przez Mistrzostwa Europy w 2016 roku. Przez pewien czas był również żużel. Ciągle żałuję, że najbardziej lubiany przeze mnie sport – rugby – tak rzadko gości we Wrocławiu. Były gale boksu takie jak ta z walką wieczoru Kliczko kontra Adamek czy Diablo Włodarczyk kontra Palacios, KSW, pomniejsze imprezy BJJ, MMA, karate…Bilard, gimnastyka artystyczna, bike maratony, bule, kręgle, maratony, Lacrosse, tenis ziemny oraz wyścigi konne. Futbol Amerykański fotografowałem z prawdziwym obrzydzeniem.

W 2016 roku fotografia sportowa zaprowadziła mnie na Uniwersytet Wrocławski. W Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej przez 5 semestrów prowadziłem zajęcia z fotografii sportowej, warsztatu fotoreportera sportowego oraz fotografii prasowej.

Moje zdjęcia publikowałem głównie w Wirtualnej Polsce, z którą związany byłem przez ponad 10 lat.

Innego zakończenia być nie mogło. Fotografii sportowej, jak wszystkiego, zbyt poważnie nie można traktować.